Czytając komentarze pod poszczególnymi suszarkami, wybijał się na pierwszy plan komentarz: „Nie wiem ja mogłam wcześniej bez niej żyć”. W końcu i ja – szczęśliwa posiadaczka suszarki aż od całego tygodnia – mogę się również pod tym oklepanym zdaniem podpisać!

Jednak od czego zacząć?

Każdy z nas, stojąc przed zadaniem wyboru suszarki bębnowej, musi się zmierzyć z niekończącą się gamą opcji na rynku.

Czy warto zainwestować w suszarkę o dużej pojemności? A może lepiej postawić na energooszczędną technologię czy też szeroki wybór programów?

Moje long short story:

Wybór na stronach ze sprzętem AGD jest ogromny! Najłatwiej było ograniczyć się z wyborem modelu do jednej marki i taki też miałam plan.

Nastawiona byłam na markę Electrolux (dokładnie ten model),  a to głównie z tego powodu, że polecała koleżanka, a na Ceneo ma baaardzo dużo pozytywnych komentarzy. Jednym z kryteriów wyboru suszarki było m.in. to, żeby miała program do suszenia puchu. Koszmar rozbijania zbitego puchu po każdym praniu skutecznie motywował do zaglądania we wszystkie komentarze i instrukcje proponowanych modeli. I tak oto doszłam kolejno do następnych moich wymagań co do idealnej dla mnie suszarki. Jednak brak doświadczenia w użytkowaniu suszarki powodował, że nie wiedziałam, które opcje są zbędnymi bajerami, a które powinny mieć większe znaczenie. I tak jak pierwotnie moim kryterium było posiadanie kosza do suszenia butów czy swetrów wełnianych, tak z czasem z niego zrezygnowałam, gdyż to jest element, który można spokojnie dokupić jeśli nie jest w zestawie z suszarką.

Tego trudnego wyboru nie ułatwiały wszelkie sklepy internetowe i porównywarki cenowe, a mianowicie z tego powodu iż nie miały wystarczającego filtrowania i tak czy suszarka posiada oświetlenie bębna, czy można przełożyć drzwi na drugą stronę, czy bęben kręci się w dwie strony czy w jedną, program do suszenia puchu i wełny należało szukać jak nie w opisie produktu, w instrukcji to w ostateczności w opiniach do produktu, z których można było dowiedzieć się nie jednej rzeczy.

Kolejno wzięłam w obroty klasę wydajności skraplania oraz silnik inwerterowy. LG chwali się, że daje na niego i pompę ciepła aż 10 lat gwarancji. Bardzo kusząca oferta.

Zgłębiając się w poszczególne kryteria wyboru dotarłam do chyba właśnie tego, który miał największy na mój wybór wpływ, a mianowicie funkcja SAMOCZYSZCZENIA SIĘ WYMIENNIKA CIEPŁA. Zaczęłam w sklepach ze sprzętem AGD zaglądać do część gdzie znajdował się wymiennik ciepła, żeby zobaczyć czy jest jakoś chroniony przed „kłaczkami” z bębna czy nie i wówczas jesteśmy zdani na regularne czyszczenie tego miejsca. A pisząc TE miejsca mam na myśli dokładnej to:

W dolnej części suszarki do której najczęściej jest dostęp (za wyjątkiem suszarek LG, gdzie tego dostępu nie ma)
znajduje się właśnie wymiennik ciepła, który jest lepiej lub gorzej zabezpieczony przed zabrudzeniem

Niektóre suszarki miały zastosowaną grubszą gąbkę, szumnie nazywaną matą filtracyjną, która zatrzymywała zanieczyszczenia. Większość tańszych modeli niestety nic nie ma,. Natomiast modele samoczyszczące działają na bazie puszczanego strumienia wody w trakcie suszenia lub dzięki specjalnemu programowi.

Informacje ze strony www.bosch-home.pl

Z moich posiadanych informacji samooczyszczenie wymiennika ciepla mają suszarki:

  • Whirlpool z serii W6 i W7; przykładowe modele: W6 D94WB EE, W7 D94WB PL
  • Bosch z funkcją SelfCleaning Condenser; przykładowe modele:
  • Siemens z funkcją systemowego samooczyszczenia wymiennika ciepła; przykładowe model, które brałam pod uwagę:
  • LG; przykładowe modele:

W moim prywatnym rankingu znalazły się 2 suszarki: LG RC90V9AV2N oraz Siemens WT47XEH0PL. Finalnie kupiłam model Siemensa, przeważyła jednak możliwość zajrzenia i skontrolowania stanu wymiennika ciepła.

Moja opinia:

Po już kilkunastu cyklach suszenia powtórzę pierwsze zdanie – nie wyobrażam sobie jak funkcjonowałam bez niej do tej pory! Przez tydzień od kiedy ją mam, nie użyłam ani razu (ani jednego!) suszarki stojącej. Wszystkie rzeczy na standardowym programie „mix”, który używam najczęściej oraz na podstawowym poziomie suszenia są wysuszone i dzieje się magia, bo rzeczy są miękkie, a ręczniki puszyste! Póki jeszcze mogę porównać do grubości tych samych ręczników, ale suszonych na tradycyjnej suszarce, nie skłamię jeśli powiem, że są prawie dwukrotnie bardziej puszyste!

Jedyny minus to rzeczy wychodzą z suszarki póki co totalnie bez zapachu. Co z drugiej strony jest też plusem, bo do prania mogę zrezygnować już z płynu do płukania. Od niedawna zaczęłam stosować perfumy do prania i testuję ich wpływ. Na tę chwilę z efektu jestem zadowolona, bo na rzeczach utrzymuje się delikatnie kwiatowy zapach nawet po suszeniu.

Po intensywnym testowaniu suszenia rzeczy codziennych (puch i wełna jeszcze przede mną) myślę, że kupiłam model aż z nadto funkcjami. Mam możliwość dzięki aplikacji skonfigurować swoje 2 programy szyte pode mnie i przez mnie. Plus ta suszarka posiada możliwość połączenia się z pralką. Myślę, że kiedy nasza 9 letnia pralka wyzionie ducha z pewnością jeśli nic się nie zmieni swój wzrok skieruję również w stronę Siemensa 🙂

Do suszarki dokupiłam dedykowany łącznik suszarki z pralką, gdyż w mojej łazience suszarka musi stać na pralce. Jeśli u Was jest podobna sytuacja, to szczerze polecam opcję z wysuwaną półką. Przy składaniu jest to mega przydatne, bo w pogotowiu mam już wieszaki, na które wieszam głownie t-shirty i przewieszam na tę półkę, a po wyciągnięciu wszystkiego zanoszę dosłownie do szafy.


Wpis zawiera linki afiliacyjne. Reklama: Allegro, Media Expert, Ceneo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *